Lipcowy bzik

Zagladam do szafy a tam smutnie wisza niemal zupełnie zapomniane letnie sukieneczki i krótkie rekawki, podczas gdy tu temperatura nie dobija 25°C. Zaczynam wpadac w swoisty paradoks, poniewaz przez ciagłe poprawianie sobie humoru coraz to nowymi wypiekami niedlugo nie zmieszcze sie w moje sukieneczki;-) No ale dzis jest szczególna okazja (czyt: wymówka), poniewaz odwiedzaja nas dwie ciocie Asie i wujek Adam na obiecane muffinki. Z samego rana wiec biegłysmy do sklepu po wisienki i czekolade, co jest poswieceniem, bo raczej nam sie nie zdarza wyskoczyc z pizamek przed jedenasta 🙂

Dzis musimy takze zrobic małe zakupy kempingowe, poniewaz Anabel na dobre przeprowadziła tatusia do salonu. Przez wiekszosc nocy spi ze mna a gdy sie spi w pozycji horyzontalnej nawet przy swoich siedemdziesieciu paru cm wzrostu, nie pozostawia sie w łózku miejsca dla nikogo innego. Misi bynajmniej nie narzeka; przynajmniej nocne wstawanie do małej go omija. Tylko w nocy troche chłodno wiec potrzebuje spiwór. Najchetniej wysłałabym go na zakupy samego z Bella ale stwierdziłam, ze lepiej nie ryzykowac. Juz wczoraj zajeło mi dłuzsza chwile tłumaczenie dlaczego nie potrzebujemy czteroosobowego namiotu z materacami, karimatami i lanterna, ktore akurat sa w promocji. Wszedzie teraz wyprzedaze letnie a moj maz ma swoje specyficzne zakupowe teorie, czasem bardzo niebezpieczne teorie. Najwazniejsza z nich głosi, ze jesli jakas rzecz jest ostatnia na półce czy w sklepie w ogóle to jest to wyrazny i niezaprzeczalny znak od wszechswiata, ze nalezy ja kupic. W ten oto sposób stałam sie juz szczesliwa posiadaczka trzydziestokilkucalowego telewizora czy ostatnio cyfrowej ramki.

Moje malenstwo zaskakuje  mnie z kazdym dniem swoja sprytnoscia. Takie to małe a juz takie pomysłowe. Probówałam ja uczyc wrzucania klocków o róznych kształtach do odpowiednich otworów w jej zabawkowym busiku. Anabel chwile sie poprzygladała, raz czy dwa spróbowała az w koncu zniecierpliwiona porazkami, wyłamała tylnie drzwiczki busa ( ktore mama wczesniej otwierała by wydostac wrzucone klocki) i zaczeła wrzucac klocki tylnym otworem. Usmialismy sie przy tym a Misi stwierdził, za to prawdziwie jego krew, bo idzie po najmniejszej lini oporu 🙂

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s