Powroty

Minęły całe wieki od ostatniego wpisu i mam ogromne zaległosci bo działo sie, oj działo. W Polsce spędzilismy niemal 4 tygodnie i były to super tygodnie. Pogoda niestety taka sobie, no ale napewno nie gorzej niz w Irlandii . Wszyscy zgodnie stwierdzilismy( tzn dziadkowie, wujkowie i my), ze malenstwo bardzo przez ten czas urosło, dojrzało, zmieniło sie. Zapewne jest to zasługa ciągłego kontaktu z ludzmi, ale przede wszystkim  z pieskami, kotkami i innymi zyjątkami, o ktore na wsi przeciez nie trudno. Malenka, gdy tylko ją zabierałam na dwor, skręcała prosto w strone budy Chappiego. Takze Dzeki, ktorego w pierwszy dzien sie panicznie bała, szybko stał sie ulubioną zabawką, a w ostatnim tygodniu, sam przed nią uciekał 🙂

Ku niezadowoleniu cioc, Anabel wyraznie preferowała męska częsc rodziny. I nawet słodkie czekoladki, ktorymi ciocia Ania bezwstydnie probowała ją przekupic, nic nie dały. Czekoladka w rękę, ale na kolana i tak poszła do wujka Tomka.

My z Misim mielismy wielkie nadzieje co do tego wyjazdu, snując plany na romantyczne spacery we dwoje, wypady do kina i na kolacje. Ale niestety malenstwo miało dla nas zupełnie inne plany jak sie okazało, poniewaz za nic nie chciała zostac z nikim poza rodzicami a i spanie jej jakby gorzej wychodziło.

Największym przezyciem urlopu były pierwsze urodziny.  Kiedy ten rok minął?  Kameralna impreza, kilka zdjec, no i moj pierwszy fondantowy tort. Wygląda na to, ze odnalazlam nowe hobby;-)

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s