Chochlik

Dopiero co  rozpisywałam się nad piękną jesienią a tu zdaje się, że lato sobie przypomniało jeszcze o zielonej wyspie. Od wczoraj słoneczko przygrzewa tak, że nawet swetrów nie trzeba, a Irlandczycy chodzą nawet w samiutkich krótkich rękawach.Brrr.

W naszym życiu także pogodnie, oczywiście głównie ze względu na Anabel. Z każdym dniem staje się takim malenkim chochlikiem, ktory wywraca nasz dom do góry nogami, ale jest przy tym tak niebywale słodka, że po prostu nie można się nie uśmiechnąc. Najnowszym odkryciem jest umiejętnośc wdrapywania się na krzesła, a jeśli sa to krzesła przy stole to na stół takze. Ostatnio gdy się obejrzałam, malenstwo siedziało sobie najspokojniej koło wazonu na środku stołu obrywając płatki z imieninowych róż Misiego, patrząc na mnie jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie. Tak więc przez większosc dnia krzesła sa poukładane na sobie, co oczywiście wyglada bardzo estetycznie;)
Anabel przyzwyczaja się już powoli do przedszkola i przez większośc czasu nie płacze. Ostatnio nawet gdy po nią poszłam, musiałam ją wołac kilka razy bo w najlepsze się bawiła i nie zauważała( bądz ignorowała) mamusinej obecności. To chyba dobry znak.
Misi uparł się jednak, że on będzie małą odbierał, skoro nie może jej odprowadzac. I tak wczoraj przyprowadził Anabel ssającą w najlepsze czyjś smoczek. Oczywiście nawet nie zauważył.  No ale najważniejsze, że przyniósł własciwe dziecko 😉

Od dwóch dni Anabel posiada swoją pierwszą dziecięcą Biblie. Bardzo mi zależy, żeby od małego słuchala jak najwięcej o Bogu. Myślę, że dzięki temu szybciej i łatwiej będzie do niej docierac świadomośc bycia dzieckiem Bożym. Tak więc staram się pokazywac jej obrazki i tłumaczyc, kto na nich jest  i o jaką historie chodzi, ale narazie Bella nie ma do tego większej cierpliwosci i jedynie przewraca energicznie strony zatrzymując się tylko na tych, na ktorych jest osiołek lub owce mówiąc “abuuu”. Od kilku tygodni bowiem książki są wielką pasją Belli a jej ulubioną jest “Gingerbread man”, w ktorej występuje kilka zwięrząt. Ilekroc natrafimy na ktoreś z nich, imituję ich głosy. I tak Anabel nauczyła sie naśladowac krówkę, która mówi “muuu” (po bobasowemu- abuuu). Tyle, że do krówek zalicza takze hipcie i osiołki 🙂

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s