Wszystkie te zmiany

Szesc dni temu zakonczylismy karmienie piersią. Nareszcie! Musze przyznac, ze poszło dosc gładko. Znając upor i zawziętosc Anabel (odziedziczone zresztą po mamie;), szykowałam sie na raczej długą i niełatwą walkę a tymczasem w dwie noce mielismy cały problem za sobą. W ciągu tych dwu nocy poplakała przez godzine lub dwie, odmawiając smoczka, az w koncu dawała za wygraną, brała smoczek i zasypiała zupełnie sama.

Moje spostrzezenia i rady:

1. Raz postanawiając odstawienie od piersi, trzymac sie mocno decyzji, poniewaz jesli pod wpływem płaczu ulegniemy, utrudniamy sobie kolejne proby, gdyz porazką dajemy dziecku sygnał, ze musi tylko wystarczająco długo płakac a dostanie to, czego chce.

2. Odzwyczajajmy dziecko stopniowo. Najpierw przestałam karmic w ciągu dnia i czekałam z drzemką az Anabel bedzie zupełnie wykonczona, poczym spiewając, kołysałam ją do snu. Nastepnie zamiast rannego karmienia, dawałam sniadanko. Najgorzej z karmieniem “do snu” i nocnym. Wieczorem pozwalałam jej się bawic tak długo, az sama połozyła się na kocyku i zasneła. Wyłączałam tylko swiatło zostawiając jedynie małą, przyciemnioną lampkę.

3. Nalezy okazywac bardzo wiele czułosci. Jedną z przyczyn trudnosci w odstawieniu dziecka od piersi jest jego potrzeba bliskosci z mamą, więc w tym czasie zalecane jest mnostwo przytulanek i całusow 😉

Tak więc mając za sobą juz ten piękny aczkolwiek wyczerpujący okres karmienia piersią, czuję w sobie przypływ energii co zapewne jest efektem całkowicie przesypianych nocy. I tak postanowiłam spozytkowac tę energię głownie na uszczesliwianie mojego wspaniałego męza, ktory męczy się dla nas w znienawidzonej przez siebie pracy. Staram się więc by codzien czekał na niego goracy posiłek i choc raz na tydzien jakis wypiek. Idac za radami innych mam-blogerek, zrobiłam sobie kilka list (przy okazji odkryłam, ze uwielbiam sporządzac listy). Spisałam wszystkie lubiane przez nas dania, a na osobnej kartce te, ktore chciałabym w najblizszej przyszłosci wyprobowac. Planuję takze nasze menu z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Nie uwierzycie o ile łatwiejsze jest teraz moje zycie. Zwłaszcza, ze wycwaniłam się i to, co tylko da sie zamrozic gotuje w podwojnej lub potrojnej porcji i gdy mam “dzien lenia” -a zdarzają sie nie tak znowu rzadko- wygrzebuję cos z zamrazalki bez wyrzutow sumienia, ze dziecko i mąz nie bedą mieli porządnego obiadu. Zamrazalnik to wspaniały wynalazek!

A wracając do mojego malenstwa, to pomimo, iz miałam tak wiele wątpliwosci co do oddania jej do przedszkola, teraz widzę, ze była to swietna decyzja. Zupelnie sie juz tam odnalazła i poza momentem gdy opuszczam pokoj, nie płacze tam juz w ogole. Poza tym gdy panie przedszkolanki zdająmi codziennie sprawę z tego, co jadła, patrze z niedowierzaniem, bo w domu nie ruszyłaby większosci z tych rzeczy. Najwyrazniej towarzystwo innych toddlersow przydaje apetytu 🙂 Panie przedszkolanki bardzo ją polubiły i zawsze wycałowują ją na pozegnanie. Nazywają ją małą tancereczką, poniewaz ilekroc słyszy muzykę, rytmicznie rusza tyłeczkiem na boki. Chyba trzeba bedzie sie rozejrzec za lekcjami baletu 😀

W domu takze zauwazyłam zmianę. Jest duzo lepsza. Potrafi sama sobie zorganizowac zabawę przynajmniej na jakis czas, dzieli się wszystkim. Tak więc wszystkim niezdecydowanym mamom serdecznie polecam!

A tu kilka najnowszych zdjec Belli.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s