10 rzeczy, ktore lubie

Przegladajac blogi, natrafilam na listy ulubionych rzeczy zalaczone przez wiele blogowiczek i zaczelam sie zastanawiac nad wlasna. Przyznam, ze wcale nie bylo to dla mnie takie oczywiste, bo jak tu wybrac tylko 10 absolutnie najulubienszych rzeczy. Ale miala to byc dziesiatka, ktora przyjdzie mi do glowy jako pierwsza wiec oto i ona:

Lubie:

1. Spacery po ogrodzie we wczesnojesienne popoludnia (wsluchiwanie sie w szelest drzew oraz zbieranie najdziwniejszych kasztanow i lisci)

2. Stare ksiazki- ich charakterystyczny zapach, poszarzale stronice i otaczajaca je aure tajemniczosci

3. Podroze (nowe miejsca nastrajaja mnie pozytywnie, poszerzaja wyobraznie i przywracaja wiare w to, ze nie ma rzeczy niemozliwych)

4. Herbate -najlepiej smakuje z porcelanowego czajniczka po babci

5. Probowanie, odkrywanie, uczenie sie nowych rzeczy

6. Widok starszych ludzi trzymajacych sie za rece (oklepane? moze, ale na mnie to dziala)

7. Samotne chwile z dlugopisem w rece, gdy w przyplywie natchnienia powstaje nowy wiersz

8.  Rodzinne spiewanie koled przy swiatecznej choince

9. Usmiech meza na moj widok

10. Otrzymywanie listow (nie maili, sms-ow ale tradycyjnych, odrecznie napisanych listow)

Dzis nasz pierwszy z czterech 100% girl days, poniewaz rano pozegnalysmy Misiego, ktory polecial do Wegier zalatwiac papierkowe sprawy i zostawil swoje dziewczyny zupelnie same. Szczerze to troszke mnie to przeraza (jak to sie czlowiek szybko do mezczyzny przyzwyczaja 🙂 ), bo boje sie byc sama w domu (zwlaszcza w Limerick) i zawsze gdy Misiego nie ma zamykam drzwi na dwa zamki (on ma klucz tylko do jednego) i lancuch, czym doprowadzam go do szewskiej pasji. W kazdym razie, staram sie skupic na pozytywnych aspektach tej krotkiej separacji i wykorzystac maksymalnie czas do srody. Buszowalam w internecie szukajac inspiracji na zabawy dla maluchow i natrafilam na te genialna moim zdaniem stronke fisher-price. Nielatwo jest znalezc ciekawe zabawy dla dzieci ponizej 2 roku zycia a te autorstwa Penny Warner sa nie tylko fajna zabawa ale takze pomagaja sie naszym pociechom rozwijac. Misi przyniosl mi dwa wielkie pudla z pracy wiec moj plan na dzis: raczkowanie przez tunel z przeszkodami.

Moze uda mi sie nawet przysiasc do moich nowiusienkich drutow i zrobic (na poczatek nic ambitnego) szalik dla Anabel. Drutow nie mialam w rekach od kilkunastu lat a ilekroc biore je do reki staje mi przed oczami moja babcia uczaca mnie nawlekania oczek.  Zapowiada sie melancholijna, jesienna podroz w czasie 😉

Na koniec zalaczam przepis na bananowo-orzechowe muffinki, ktore upieklysmy z Bella na droge dla tatusia:

250g maki

2lyzcz proszku do pieczenia

100g brazowego cukru

garsc orzechow, posiekana nie zbyt drobno

100ml oleju slonecznikowego (lub pol na pol z olejem kokosowym)

4 dojrzale banany, rozgniecione

2 jaja, lekko ubite

2 lyz mleka

Nagrzac piekarnik do 180°C. W misce wymieszac przesiana make, proszek do pieczenia, cukier i orzechy, dodac olej, banany, jaja i mleko. Szybko zamieszac metalowa lyzka. Nie szkodzi jesli mieszanina nie jest zbyt jednolita- zbyt dlugie mieszanie sprawia, ze mafinki robia sie twarde.

Przelac miksture do foremek. Posypac jeszcze odrobina orzechow i piec przez ok 20min. Pozostawic do ostygniecia.

Latwe i pyszne, nawet Bella sie zajadala 😉

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s