Pierwsze dni nad Balatonem

Mija siodmy dzien od naszego przyjazdu na wegierska ziemie a ja nie napisalam niemal slowa do nikogo. Jednak moje pierwszosymestralne dolegliwosci sprawiaja, ze klade sie spac zwykle juz przed 21.00, za to wstaje niemal z pierwszym sloneczkiem(Anabel takze). Tak- sloneczkiem! Bo chociaz zima panuje tu niezaprzeczalnie, to jednak codzien slonce nieustepliwie swieci najpiekniej od rana do wieczora. Niektorzy zapytaja, co w tym takiego fascynujacego, ale ci, ktorzy spedzili w Irlandii choc kilka tygodni, w zupelnosci zrozumieja moj entuzjazm 🙂

Nie zamieszczam narazie zadnych zdjec z tego prostego powodu, ze zadnych jeszcze nie zrobilam. Jakos stos nierozpakowanych pudelek nie wydawal mi sie pociagajacym tlem dla pierwszych fotek z Wegier.

Misi od pierwszego dnia wzial sie sumiennie do pracy nad naszym mieszkankiem, a ja?… spedzam wiekszosc chwil biegajac z Anabel po ogrodzie, ktora zafascynowana tak wielkim obszarem do zabawy, wraca do domu jedynie pod przymusem 😉

Nareszcie bylam na mojej pierwszej wizycie u lekarza i w szpitalu i zobaczylam mojego dziewieciotygodniowego bączka na ultrasonografie. Narazie to poltoracentymetrowy robaczek, ale ma juz mocno bijące serducho. I jak mnie zapewniano jest sam (uff, Misi ma w rodzinie przypadki blizniakow). 😀

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s