Rosalie Abigail

23 sierpnia pozostanie jedna z najwazniejszych dat w moim zyciu bo to wlasnie tego dnia o 1:27 przyszla na swiat nasza druga dziewczynka. Mierzyla 50.5cm i wazyla 3.955kg.  Moj kochany maz zgodzil sie w koncu ustapic i nazwac malenstwo Rosalie a Abigail zostawic na drugie imie, choc nadal jeszcze czasem droczy sie, ze bedzie ja nazywac Abi. Tak wiec oto nasza slodka Rosie Abi!

Historia porodu

(staram sie opisac go z jak najmniejsza iloscia naturalistycznych obrazow 🙂 )

Wszystko zaczelo sie w czwartek, gdy okolo 16:00 zaczelam dostawac malych jeszcze i dosc nieregularnych skurczow. Na poczatku nie bralam ich powaznie poniewaz juz kilkakrotnie sie zdarzaly i nic z tego nie wychodzilo wiec spokojnie surfowalam po necie i czekalam na rozwoj akcji. Po kilku godzinach bylo juz jasne, ze czas przegladnac torby do szpitala i znalezc nr taksowki 🙂 O 23:00 ( po uspieniu Anabel, gdzies miedzy jednym skurczem a drugim) wysiedlismy przed Regional Maternity Hospital w Limerick. Po krotkim badaniu zabrano nas wprost na sale porodowa. Nadal nie moge uwierzyc, ze spedzilam tam zaledwie dwie godziny. Niestety malenstwo ulozylo sie pleckami do moich plecow, co jak tweirdzila nasza polozna, troszke urtudnialo sprawe (dla mnie). Pomimo rozwarcia, glowka pozostawala wysoko i skurcze parte nie nadchodzily. Zaoferowano mi przerwanie wod plodowych, co jednak mialo sie wiazac z wiekszym bolem ale przyspieszyloby cala akcje. Jak dotad skurcze byly do wytrzymania i nawet zartowalysmy sobie i smialysmy sie wspolnie z personelem medycznym miedzy jendym a drugim. Polozne stwierdzily, ze zadko zdarzaja im sie takie rozesmiane rodzace (to chyba moja reakcja na mieszanke stresu i bolu 🙂 ).  Zgodzilam sie wiec na przerwanie wod plodowych i wtedy sie dopiero zaczelo. Usmiech ustapil grymasowi bolu. Niestety uparciuch nadal pozostawal wysoko. Poprosilam o epidural, jednak gdy tylko usiadlam do zastrzyku, glowka zeszla w dol i zaczely sie skurcze parte. W dwie minuty bylo po wszystkim. Misi zdarzyl wrocic na sale doslownie na ostatnie parcie.

I tak przedstawia sie historia porodu malej Rosie Abi. Zapisuje ja dla siebie samej i dla malenstwa, ktore kiedys zapewne zapyta mnie o porod, jak i ja wypytywalam moja mame. A wiedzac, ze swiadomosc szybko wypiera bolesne i trudne doswiadczenia w niepamiec, moze dzieki temu wpisowi przyblize Rosie okolicznosci jej przyjscia na swiat. Musze jeszcze wspomniec koniecznie polozna, ktora odbierala porod. Penny byla po prostu fantastyczna, superpomocna i opiekuncza. Jesli bede miala jeszcze kiedys dzieci, chcialabym je urodzic w Maternity w Limerick.

Nie pisalam az do teraz, poniewaz pierwszy tydzien po porodzie byl dla mnie bardzo trudny. Cieszylam sie niezmiernie na brak szwow, jednak karmienie piersia stalo sie powodem zmartwien. Rosie jest duzo mocniejsza niz Anabel i nawet oslonki nie zdaly przy niej egzaminu. Kazde karmienie bylo coraz bolesniejsze. Pielegniarki stwierdzaly, ze jest dobrze przystawiona a pomimo to bylo tylko gorzej. Po tygodniu dostalam zapalenia piersi i to byl moment, gdy postanowilam zaniechac karmienia piersia i zaczac odciagac pokarm. Od tamtej pory jest juz duzo lepiej. Decyzja o koncu karmienia piersia byla dla mnie bardzo trudna. Anabel karmilam przez 13 miesiecy i mialam nadzieje, ze z Rosie bedzie podobnie. Nie bylo jednak sensu dluzej meczyc malenstwa i siebie. Poza tym Misi nawet sie ucieszyl, poniewaz teraz bedzie mogl bardziej aktywnie uczestniczyc w karmieniu.A musicie wiedziec, ze mala Rosalie jest wielkim obzarciuchem i z trudem wytrzymuje dwie godziny miedzy karmieniami 🙂

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s