The scarriest day of my life

I’m writing this post with my hands still shaking, my heart pounding fast and a thousand horrible visions going through my mind. I have never been as scared in my life as I was today and still am when I think what could have happened.

From the begining. As usual, when the time had come I went to collect girls from the creche. When I was walking in, I spotted Anabel whose group was moving to another room to watch a cartoon. So I dressed her up and was ready to collect Rosalie but Anabel started saying that she wanted to watch that cartoon with her friends. Her teacher heard that and offered that Anabel would go into the room to watch the cartoon while I was getting Rosalie ready. I thought it was kind and left her with her teacher. 5-10 min later I was back with Rosalie but couldn’t see Anabel. I asked her carers where she was but they didn’t know. They thougth she was in the bathroom but she wasn’t. Then they checked the other room and another. And while they were running around looking for her, I noticed that the entrance door was open. No parent or carer would intentionally leave theat door open especially that only 1m path  seperates the door from the street. I run outside and looked up and down the street but Anabel was nowhere to be seen.  Few minutes later it was clear that Anabel was not in the creche. She wasn’t on the street where creche is either. At that point I had to struggle not to burst into tears but I had one last hope that she had run around the corner in the direction of our home because we live very near the creche. When I was looking for her I felt as if someone tore third part of me, weak and lost. I run with Rosie in my hands calling out for Anabel, carer following me.  Anabel wasn’t around the corner but I spotted that the door to our building was open so we went there hoping she would be somewhere in the hallway. She wasn’t. I looked at the screen above the lift. It showed that lift was on the fifth floor, which is where we live. We went up with the lift and over a little bridge between buildings, pushed two doors before we finally got to our apartment door. Anabel was standing there with some man and an older lady, crying her eyes out. They found her on the street outside our building, crying and calling for mummy. She directed them to that building and that apartment. After thanking and saying goodbye to those kind strangers, we went inside and she spent half an hour crying on my lap and I couldn’t stop hugging and kissing her for a long time. I can’t stop thanking God for bringing her back too me and I pray never to have to go through that fear of loosing my child again and I hope none of you will ever know that feeling.

Pisze ten wpis drzacymi rekami, z sercem mocno bijacym i tysiacem okropnych wizji przebiegajacych przez moj umysl. Nigdy w zyciu nie bylam tak przerazona jak bylam dzisiaj i jak nadal jestem gdy pomysle jak inaczej mogla sie skonczyc ta historia.

Ale od poczatku. Gdy nadszedl czas, poszlam odebrac dziewczynki z przedszkola.Gdy wchodzilam, zauwazylam Anabel, ktorje grupa wlasnie przenosila sie do ineego pokoju by ogladac bajke. Wiec ubralam Anabel i bylam gotowa isc po Rosie, gdy Anabel zaczela marudzic, ze chciala ogladnac bajke ze swoimi przyjaciolmi. Jej opiekunka to uslyszala i zaproponowala, by Anabel zostala z nimi na czas gdy ja bede odbierac Rosalie z innego pokoju. Pomyslalm, ze to bardzo mile i zostawilam ja z opiekunka. 5-10 min pozniej, wrocilam z Rosalie po Anabel ale nie moglam jej dostrzec w grupie dzieci. Podeszlam do opiekunek i zapytalam, gdzie jest Anabel. Odpowiedzialy, ze przed chwilka tu siedziala i ogladala bajke. Sprawdzily toalete ale jej tam nie bylo, potem sprawdzily inny pokoj, kuchnie i wszystkie kolejne miejsca. Podczas gdy opiekunka biegala od pokoju do pokoju, ja zauwazylam, ze drzwi wejsciowe sa otwarte. Zadna dorosla osoba nie zostawilaby ich otwartych zwlaszcza, ze jedynie waski chodznik dzieli je od ulicy. Wybieglam na ulice i patrzylam w gore i dol ulicy ale nigdzie nie bylo mojej dziewczynki. Po kilku chwilach bylo jasne, ze Anabel nie ma w przedszkolu. W tym momencie musialam powstrzymywac sie od placzu ale mialam jeszcze ostatnia nadzieje, ze wybiegla za rog ulicy w strone naszego domu bo mieszkamy bardzo blisko przedszkola. Gdy tak bieglam z Rosie na rekach wolajaca Anabel, czulam sie jakby ktos wydarl mi jedna trzecia mnie, slaba i zagubiona. Anabel nie bylo za rogiem ale zauwazylam, ze drzwi od naszego budynku byly otwarte wiec wbieglysmy do srodka lecz w korytarzu takze jej nie bylo. Okienko nad winda pokazywalo jednak, ze winda jest na piatym pietrze, na ktorym mieszkamy. Pojechalysmy w gore, minelysmy mostek dzielacy budynki i dwie pary drzwi i stanelismy przed naszym mieszkankiem. Anabel stala cala zaplakana z jakims mezczyzna i starsza pania, ktorzy znalezli ja przed budynkiem, placzaca i wolajaca mame. Skierowala ich do budynku a potem mieszkania. Po podziekowaniu i pozegnaniu milych nieznajomych, weszlysmy do mieszkania i przez kolejne pol godziny Anabel plakala na moich kolanach a ja dlugo nie moglam przestac jej sciskac i calowac. Nie moge przestac dziekowac Bogu za jej odzyskanie i modle sie by nigdy juz nie przechodzic przez taki strach. Mam nadzieje, ze nigdy zadne z was nie dowie sie, co dzis czulam.

Advertisements

5 thoughts on “The scarriest day of my life

  1. Czytałam ten twój dzisiejszy wpis z drżącym swercem!No naprawde DZIĘKI BOGU,że sie wszystko dpbrze skończyło.Ja to zawsze mówie,że z dziećmi to trzeba mieć oczy dookoła głowy-a ito nie zawsze wystarczy.Pozdrawiam.pa.

  2. Na niektore rzeczy nie mamy do konca wplywu. Czasem dwoje rodzicow zgubi jedno dziecko w sklepie lub na placu zabaw wiec tym trudniej opiekunce zapanowac nad 11 dzieci. Jestem jednak bardzo zadowolona z zachowania dyrektora przedszkola, ktory dzwonil do mnie zaraz po zajsciu i jeszcze tego samego dnia przemontowal przycisk otwierajacy drzwi pol metra wyzej.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s