Miracles from heaven

miracles

Pile of used tissues on the desk, empty wine glass and baby monitor nearby. Eyes swollen from crying and smudged mascara on chicks. That’s an effect of “Miracles from heaven”.

I tried to watch this movies few times already but every time I ended up crying after few minutes. This is why I usually avoid dramas. But today Misi has gone to the cinema to see “Warcraft”, kids went to sleep early and I really wanted to see this beautiful movie so I thought today is the day.

“Miracles from heaven” is about parents struggle with their daughter, Annabelle’s,  terminal disease. But the main theme is not just their fight for their daughter’s life but most of all fight for Anna mom’s faith. In the face of Anna’s constant pain, dark prognosis and her own helplessness, Anna’s mom asks questions which most of us ask in the face of pain and misery: “Why did God let her daughter get sick?”, “Why hasn’t He cured her?”, “Where is He when we need Him?” . And most of us don’t get answers. There are so many things we will never understand.

And if that’s not enough, Beam family’s problems seem to multiply. And then, in the moment of the greatest crisis God moves in.

Story of the movie is based on real events and at the end of the movie we get to see the real Beam family. Their story moves and makes us think. As a mother, I understand everything  Mrs Beam went through and I keep asking myself how I would behave if I had to go through the same. I want to believe that despite all I would be faithful and grateful.

For years my prayer has been mostly thanksgiving.For a loving husband and a wonderful marriage, for healthy and happy children, for the beauty of the world around us, for good people in our lives, all opportunities, abilities and talents, but also for tests and difficulties that remind us from time to time, that it is not all up to us.

I do not have demanding attitude,  God doesn’t owe me anything. He is not a wish well nor a fairy godmother, it’s not His duty to make my dreams and wishes come true. I can pray, pray eagerly for something, but in the end I put in His hands decision about what is best for me. And if some day I’ll be stripped of everything that’s important to me, I want to believe that I will stay grateful. Grateful that I could spend so many years with the man I love, when so many has never experienced and never will experience this beautiful, marriage love. That for years I could enjoy maternity while so many friends have problems getting pregnant, that I could try new things and hobbies, travel. Finally, that I was given so much that I could share with others. That there were people in my way whom I could help.

There is one essence of “Miracles from heaven”- don’t loose faith, don’t give up and don’t ever stop praying. Do everything that’s in your power and leave the rest to God. When the time is right, when we go through everything we have to go through, He will help. But if you don’t pray, don’t use sacraments, His hands are tied. Because He gave us free will, which means we can do good and bad. But it also means that if we don’t  surrender to Him, we won’t pray and live according to our faith, He will not intervene.

And miracles do happen. Sometimes we talk about how many of them there are in our life. Those everyday, little, but amazing nonetheless. So many coincidences sometimes. So often, when we need something, we find it somewhere for free or almost free. Sometimes even angels appear with what we need. Those normal angels, in jeans and t-shirts. And sometimes we get to be somebody’s angels, when something leads us to someone who needs help, words of affirmation, someone to listen, to take care of something.

And that is a miracle of life, of everyday life.

Na biurku stos zuzytych chusteczek, obok pusty kieliszek po winie i elektroniczna niania. Oczy podpuchniete od placzu i rozmazana maskara na policzkach. Taki efekt maja “Cuda z nieba”.

Do filmu robilam kilka podejsc, jednak za kazdym razem po kilku minutach konczylo sie placzem. Dlatego zwykle unikam dramatow. Jednak dzis Misi pojechal z kolega na “Warcraft” do kina, dzieci pozasypialy szybko a mi zalezalo by ogladnac ten piekny film wiec stwierdzilam, ze dzis jest ten dzien.

“Cuda z nieba” opowiadaja o zmaganiach rodzicow z nieuleczalna choroba coreczki, Annabelle. Ale glownym tematem nie jest jedynie walka z choroba i oczekiwanie na cud wyzdrowienia ale przede wszystkim walka o wiare matki. W obliczu nieustannego cierpienia dziecka, nieciekawych rokowan i wlasnej bezsilnosci, matka Anny zadaje pytania, ktore wiekszosc z nas zadaje sobie w obliczu bolu i nieszczescia: “Dlaczego Bog pozwolil zachorowac jej coreczce?”, “Dlaczego jej nie uzdrowil?”, “Gdzie On jest gdy Go potrzebujemy?” .  Wiekszosc z nas nie otrzymuje na nie odpowiedzi. Tyle jest rzeczy, ktorych nigdy nie zrozumiemy.

Jakby tego bylo malo, problemy rodziny Beam zdaja sie mnozyc. I wtedy, w momencie najwiekszego kryzysu wkracza Bog.

Historia jest oparta na realnych wydarzeniach i na koncu filmu poznajemy prawdziwa rodzine Beam. Ich historia porusza i pobudza do myslenia. Jako matka rozumiem wszystko przez co mama Annabelle przeszla. I nie sposob nie zadac sobie pytan o  to jaka postawe zachowalabym w obliczu takiej proby. Chce wierzyc, ze mimo wszystko wierna i dziekczynna.

Od lat moja modlitwa to przede wszystkim dziekczynienie. Za kochanego meza i cudowne malzenstwo, za zdrowe i szczesliwe dzieci, za piekno otaczajacego swiata, dobrych ludzi wokol, wszystkie mozliwosci, zdolnosci i talenty, ale takze za proby i trudy, ktore nam raz na jakis czas przypominaja, ze nie wszystko od nas zalezy.

Nie mam roszczeniowej postawy, nic mi sie od Boga nie nalezy. On nie jest studnia zyczen ani dobra wrozka, nie ma obowiazku spelniania moich zyczen, moich marzen. Moge modlic sie, modlic sie goraco, ale ostatecznie w Jego rece oddaje decyzje o tym co dla mnie najlepsze. A jesli kiedys zostanie mi odebrane to wszystko co w moim zyciu najwazniejsze, chce wierzyc, ze moze nie od razu ale ostatecznie bede wdzieczna. Wdzieczna za to, ze dane mi bylo spedzic tyle lat obok ukochanego mezczyzny, gdy tak wielu nigdy nie zaznalo i nie zazna pieknej, malzenskiej milosci. Ze moglam przez lata cieszyc sie macierzynstwem gdy znajomi od lat walcza o dziecko, ze moglam sie realizowac, probowac wciaz nowych rzeczy, podrozowac. Wreszcie, ze dane mi bylo tak wiele, ze moglam sie tym dzielic. Ze na mojej drodze pojawiali sie ludzie, ktorym ja moglam pomoc.

Przeslanie “Cud z nieba” jest jedno- nie trac wiary, nie poddawaj sie i nie przestawaj modlic. Rob wszystko co w twojej mocy a reszte zostaw Bogu. Gdy nadejdzie wlasciwy czas, gdy przejdziemy przez co musimy przejsc, On zainterweniuje. Nie modlac sie i nie korzystajac z sakramentow, wiazesz Mu rece. On dal nam wolna wole co oznacza, ze mozemy robic co chcemy, czynic dobro ale i zlo. Ale to tez oznacza, ze jesli nie oddamy Mu swojej woli, nie bedziemy modlic sie i zyc zgodnie z zasadami wiary, On nie bedzie interweniowal w nasze zycie.

A cuda sie zdarzaja. Czasem rozmawiamy o tym, jak wiele ich w naszym zyciu. Takich codziennych, malych, ale jednak niezwyklych. Ile czasem dziwnych zbiegow oklicznosci. Tylekroc gdy czegos potrzebujemy, zaraz znajdujemy za darmo lub pol darmo. Czasem nawet zjawiaja sie anioly z tym co nam trzeba, takie zwyczajne anioly, w dzinsach i t-shircie. A czasem my jestesmy czyimis aniolami, gdy cos nas pcha by byc dla kogos, powiedziec cos czego potrzebuja uslyszec, wysluchac, podzielic sie, zaopiekowac, pomoc.

I to jest cud zycia, cud codziennosci.

 

Advertisements

Birthday and chicken pox

Last weekend daddy celebrated his birthday. He totally did not expect a cake surprise waiting for him. We had to blow candles three times because each time Anabel blew more candles the Rosie and it was absolute disaster and the end of the world 😉 .
After having cake and celebration, girls went to play upstairs and Misi asked me to help him assemble the safety gate at the top of the stairs. Few minutes later Rosie passed us by with a plastic toy knife but none of us got suspicious. Later on, though, when I went downstairs, I found the birthday cake ( that I spent hours on ) chopped into tiniest pieces with the plastic knife sticking out of it. I wish I took a photo. It would be perfect for http://kidswerehere.wordpress.com/ 😀 .
Poprzedniego weekendu celebrowalismy urodziny tatusia. Zupelnie nie spodziewal sie samochodowej niespodzianki, ktora na niego czekala. Swieczki musielismy zapalac trzy razy poniewaz za kazdym razem Anabel zdmuchiwala wiecej swieczek niz Rosie i to byla kompletna tragedie i absolutny koniec swiata 😉 . Po torcie i obchodach, dziewczyny poszly sie bawic na gorze a Misi poprosil bym mu pomogla zamontowac bramke na szczycie schodow. Kilka minut pozniej, Rosie przeszla obok nas ze swoim duzym, plastikowym nozem ale jakos zadne z nas nie zwietrzylo w tym podstepu. Jednak pozniej, gdy zeszlam na dol, znalazlam moj wczesniejszy tort (nad ktorym tak dlugo pracowalam) zamieniony w gore okruchow z kremem i brzoskwiniami a z tej gorki wystawal ow plastikowy noz. Do tej pory zaluje, ze nie zrobilam zdjecia. Swietnie nadawaloby sie na http://kidswerehere.wordpress.com/ 😀 .
daddy
SAMSUNG DIGITAL CAMERA

We celbrated by taking a series of family photos.
Urodziny celebrowalismy seria rodzinnych zdjec.
faces
SAMSUNG DIGITAL CAMERA
And here we were all supposed to make silly faces but in the end Misi and I followed the plan and kids were just laughing out loud at us 😀
A tu mielismy wszyscy zrobic glupawa, smiesza mine ale ostatecznie ja i Misi podazalismy za planem a dziewczyny sie zwyczajnie smialy z nas w glos 😀 .

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Girls insisted on doing some ballet show for daddy (stressing on that photos should be taken 🙂 ) .
Dziewczynki nalegaly na baletowy pokaz dla tatusia ( podkreslajac, bym caly czas robila zdjecia 🙂 ).
SAMSUNG DIGITAL CAMERA
ballet
SAMSUNG DIGITAL CAMERA
SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Two days later Rosie got chicken pox and we’ve been stuck at home ever since. Anabel is a little bit jealous of attention Rosie is receiving so every day she shows me her beauty marks hoping they’re chicken pox 🙂 . I’m affraid soon enough she will get the real once.
Dwa dni pozniej Rosie dostala ospy wietrznej i tak od tygodnia jestesmy w kwarantannie. Anabel troszke zazdtrosci Rosie calej uwagi zwiazanej z choroba wiec codzien pokazuje mi swoje pieprzyki w nadziei, ze to juz ospa 🙂 . Niestety, pewnie nie bedzie musiala na nie zbyt dlugo czekac.

Meanwhile, girls move me with their love. Yesterday I heard Anabel saying: “I love you, Rosie. You’re the best sister for me ” .
A tymczasem dziewczynki rozczulaja mnie swoja miloscia. Wczoraj uslyszalam jak Anabel mowi: “Kocham Cie Rosie. Jestes dla mnie najlepsza siostra”.
mask

January in snapshots

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Can you believe January is at the end already. I think 2013 has even faster pace then 2012 had for me. So far new year hasn’t been greatest for us. Rosie finished her antibiotics a week ago and Anabel is finishing hers today. We had to go to the doctor again yesterday because Rosie isn’t well again. It turned out to be “just” a flu so no more antibiotics, luckily. We’re staying at home then and sickness doesn’t keep us in greatest of moods.

Wierzycie, ze styczen dobiega juz konca. Mysle, ze 2013 rok ma dla nas jeszcze szybsze tempo niz poprzedni. Jak dotad nowy rok nie byl dla nas najciekawszy. Rosie skonczyla antybiotyk tydzien temu a Anabel konczy swoj dzis. Wczoraj jednak znow musielismy odwiedzic lekarza, poniewaz Rosie ponownie jest chora. Okazalo sie, ze to “tylko” grypa wiec obeszlo sie bez antybiotykow, na szczescie. Utknelismy wiec na dobre w domu a humory raczej nam nie dopisuja w chorobie.

Anabel is great at creating new games and recently she’s been playing a lot with her shadow,

Anabel na szczescie jest swietna w wymyslaniu zabaw i ostatnio bawi sie ze swoim cieniem,

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

while Rosie has been doing what she does best 😉

podczas gdy Rosie robi to, w czym jest najlepsza 😉

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

We’re travelling to sunnier places via art

Przenosimy sie w sloneczne miejsca, dzieki sztuce

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

and organizing house parties for princesses only

i organizujemy imprezy tylko dla ksiezniczek

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Whenever I manage to escape reading fairy tales, I knit and this is my newest project that, hopefully, will keep Rosie warm and healthy for the rest of this winter.

Kiedy tylko udaje mi sie uciec od czytania bajek, robie na drutach, a to moj najnowszy projekt, ktory, mam nadzieje, ochroni Rosie przed chorobami przez reszte tej zimy.

hat

I need to make another set for Anabel because she’s a bit jealous. She loved the hat so much, she even fell asleep with it.

Musze zrobic czapke takze dla Anabel poniewaz jest troszke zazdrosna. Ta podobala jej sie tak bardzo, ze nawet w niej zazsnela.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

In forthcoming days I’m planning to learn needle-craft to decorate hats with some pretty flowers. I’m laughing with Misi, that hardly I became mom, I’m turning into grandma already 😉

W najblizszych dniach zamierzam nauczyc sie szydelkowania by przyozdobic te robotki kwiatkami. Smiejemy sie z Misim, ze ledwo zostalam mama, zamieniam sie juz w babcie 😉

I hope winter has been much more mercifull for you. Have a good day!

Mam nadzieje, ze zima jest dla was laskawsza. Milego dnia!

In disguise

Recently we’ve been a bit sick. Girls got colds , Misi, Rosie and me had eyes infection and looked zombie-ish. Without make-up, with red and swollen eyes I looked so bad that my colleague laughed that I was getting ready for last part of “Twilight” 😉  Anabel had also an accident which ended up in hospital because she jumped on sofa with marker in her mouth and she hurt the back of her throat. So we didn’t spend much time outside and had to get ourselves busy somehow.

Ostatnio troszke chorowalismy. Dziewczynki byly przeziebione, Misi, Rosie i ja dostalismy infekcji oczu i wygladalismy jak zombi. Bez makijazu, z czerwonymi i opuchnietymi oczami wygladalam tak zle, ze kolezanka z pracy smiala sie, ze chyba przygotowuje sie na ostatnia czesc “Zmierzchu” 😉 Anabel tez miala maly wypadek, ktory skonczyl sie w szpitalu bo skoczyla na sofe trzymajac w buzi pisaka, ktory  wbil sie w tyl jej gardla. Wiele czasu wiec spedzalismy w domku i musielismy sie czyms zajac.

I am sooooo over the moon with the fact that girls let me read to them more and more. I can’t imagine my life without books and it would be hard for me to accept if girls didn’t like reading. Anabel never let me read to her until now and it feels wonderfull to be able to introduce her to this whole new world 😉

Jestem potwornie uradowana faktem, ze dziewczynki coraz czesciej pozwalaja mi czytac im ksiazki. Nie potrafie wyobrazic sobie mojego zycia bez ksiazek i ciezko byloby mi zaakceptowac to, gdyby dziewczynki nie lubily czytac. Anabel dotad byla bardzo oporna w tym wzgledzie, tym bardziej ciesze sie, ze moge ja wprowadzic nareszcie w ten zupelnie nowy swiat 😉

 

We have a carnival at home nearly every day now. Anabel is going through fascination with masks which I have to make for her. Most of the time she’s a cat.

Niemal codziennie mamy teraz karnawal w domu. Anabel przechodzi fascynacje maskami a ja musze je dla niej tworzyc.  Wiekszosc czasu czasu spedza na byciu kotkiem.

And here with her friend- Amelka. A tu z przyjaciolka- Amelka.

Rosie destroys masks so fast that I gave up making them for her but she loves all sorts of hats and head decorations. She can be rather creative about it and often pulls tights, vests or tops from a dryer and puts on her head. She’s so happy and proud of herself, and totally oblivious to how ridiculous she looks 😀

Rosie niszczy maski w takim tempie, ze calkiem sie juz poddalam i zwyczajnie ich juz dla niej nie robie. Malenka nie poddaje sie jednak latwo. Kocha przebieranki i kamuflaze i potrafi byc bardzo kreatywna w tej kwestii. Czesto sciaga rajtuzy, podkoszulki i bluzki z suszarki i zaklada na glowe. Jest przy tym tak zadowolona i dumna z siebie, ze zupelnie nie zauwaza jak smiesznie wyglada 😀

Hospital

It’s 2 o’clock in the morning and instead of sleeping in a cosy bed I am sitting in front of computer waiting on news from a hospital. This time it was Misi who took Anabel there and for exactly opposite reason I took her there last time. Our little girl got horrible diarrhoea yesterday along with fever. Today diarrhoea is over but her temperature reaches 40°C and Nurofen brings no effects what so ever. Cold baths help only for a short while and then it is back to what it was before. So Misi decided to take Anabel to the hospital though knowing irish healthcare they will be back in good few hours in exactly same state as they left in. My poor little hunny.

Druga w nocy a ja zamiast w lozeczku, siedze przed komputerem czekajac na wiesci ze szpitala. Tym razem Misi zabral Anabel i z dokladnie odwrotnego powodu niz poprzednim razem. Malenstwo dostalo wczoraj okropnego rozwolnienia wraz z goraczka. Dzis rozwolnienie ustapilo ale goraczka dochodzi do 40°C  a Nurofen nic nie daje. Zimne kapiele pomagaja tylko na chwile a potem znow sie zaczyna. Misi postanowil wiec zabrac ja do szpitala choc znajac irlandzki system opieki zdrowotnej, wyczekaja sie dobrych kilka godzin by wrocic w tym samym stanie, co pojechali. Moje biedactwo.

Fish cakes and cookies with muesli

I haven’t written in ages and it’s all because of horrible viruses that broke into our appartament and decided to stay for a while. It all started so unromantically on Valentine’s when I came back home late after work and went into bed. I woke up shivering with high fever. That was the beginning of a flu. Luckily, viruses didn’t do as much damage in Misi and girls. Misi and Anabel had a fever for a couple of days and all Rosie had (and still has) is a cold.

Nie pisalam cale wieki a to za sprawa wirusow, ktore wdarly sie do naszego mieszkanka i rozgoscily sie na calego. W walentynki, bardzo nieromantycznie, wrocilam z pracy poznym weczorem i polozylam do lozka by po godzinie obudzic sie z goraczka i dreszczami. Okazalo sie, ze to byl poczatek grypy. Na szczescie wirusy nie zrobily takiego spustoszenia u dziewczynek i Misiego. Anabel i Misi troszke goraczkowali ale dosc szybko wszystko przeszlo a Rosie meczyl (i nadal meczy) jedynie katarek.

Luckily all illness is behind us so we celebrated (a bit irresponsibly 😉 )with strawberry cheesecake ice-cream. While still ill we found very cheap flights to Poland and so we decided to go on holidays. A fact that we will spend Easter in Poland gave me so much energy which I use in baking and cooking. Lately I have tried a recipe for fish cakes old style. They came out delicious!!! They are definitely going on our Friday meals list 🙂

Na szczescie chorobska juz za nami, co swietowalismy dosc nieodpowiedzialnie 😉 lodami o smaku sernika. A jeszcze w trakcie chorowania natrafilismy na bardzo tanie bilety do Polski i tak zapadla decyzja o urlopie. Fakt, ze swieta wielkanocne spedzimy w Polsce napawa mnie radoscia i energia, ktorym daje upust w gotowaniu i pieczeniu. Ostatnio wyprobowalam irlandzki przepis na tradycyjne fish cakes (kulki rybne?- trudno znalezc na to polski odpowiednik ). Wyszly pyszne!!! Stanowczo trafia na liste dan piatkowych.

And there’s a recipe(if you get tempted):

A oto przepis(jesli ktos chce sie skusic):

  450g white fish filleted                                      450 g filetow bialej ryby(ja uzylam dorsza)

  45og mashed potatoes                                      450g puree ziemniaczanego

1 lemon                                                                       1 cytryna

1 finely diced onion                                               1 srednia cebula, drobno pokrojona

15g butter                                                                  15g masla

1 tsp fresh parsley                                                  1 lyzcz swiezej natki pietruszki

salt, pepper                                                               sol, pieprz

1 egg                                                                             1 jajko

300ml milk                                                               300ml mleka

115g breadcrumbs                                                 115g swiezej bulki tartej (uzyskujemy przez siekanie                                                                                                                                                       w blenderze kilku kromek chleba bez skorki)

oil                                                                                      olej

Pre-heat oven to 180°C. Add butter, onion, pepper and salt to mashed potatoes. Poach fish very gently for 5 min. When cooled, remove fish immediately from the water, otherwise it will absorb the liquid. When cold, mix the fish into the potato. Mould the mixture into equal sized cakes (I got 7). Dip cakes in flour then in a wash, made with egg and milk. Finish with coating with fresh breadcrumbs, allow to stand for 30min. Heat oil in a frying pan, seal fish cakes on both sides until nicely browned and finish off in the oven for 20min. Serve with side salad and tartar sauce.

Nagrzewamy piekarnik do 180°C. Do puree dodajemy maslo, cebule, sol i pieprz. Delikatnie gotujemy rybe przez ok 5min. Gdy ugotowana natychmiast wyjmujemy z wody( inaczej zacznie nebierac wody). Po schlodzeniu, dodajemy rybe do ziemniakow i mieszamy. Formujemy dosc spore kulki (mi wyszlo 7), maczamy w mace, nastepnie w jajku z mlekiem a na koniec w bulce tartej. Odstawiamy na 30min. Olej podgrzewamy na patelni i  podsmazamy na zlocisty kolor. Nastepnie wrzucamy do piekarnika na 20 min. Serwujemy z salatka i sosem tartar.

And for dessert I baked these cookies with muesli with a recipe found on Iza’s blog and they came out suuuper. Even my fussy eater- Anabel ate some. Besides for weeks I had a whole package of muesli which, as it turned out, nobody likes in our home and I didn’t know what to do with it. Let me tell you, it tastes sooo much better as cookies 😉

A na deser upieklam ciasteczka z musli z przepisu Izy z domowego zakatka i wyszly suuuper. Nawet niejadek Anabel sie skusila. Poza tym od tygodni mialam cale opakowanie musli, ktorego jak sie okazalo nikt u nas nie lubi i nie wiedzialam co z nim zrobic. Okazalo sie, ze w postaci ciasteczek smakuje duuuuzo lepiej 😉

Inspired also by Iza I made rainbow jelly. It doesn’t look as amazing but tastes quite well 😀

Zainspirowana rowniez domowym zakatkiem zrobilam teczowa galaretke, choc moja nie wyglada tak spektakularnie ale smakuje calkiem calkiem 😀

Rosie Abi at 3 months

Just before Christmas Rosie turned 3 months.It is hard to believe it has been only 3 months, it feels like she has been with us forever. I have not written much about her and it is because there was not much to write. From the begining she has been the sweetest, cutest baby ever. Practically all she does is eat, sleep and smile 🙂

Tuz przed Swietami Bozego Narodzenia Rosie skonczyla 3 miesiace. Trudno uwierzyc, ze minelo dopiero tyle czasu; mam uczucie jakby byla z nami od zawsze. Nie pisalam o niej zbyt wiel bo zwyczajnie nie ma az tak wiele do pisania. Od samego poczatku Rosie byla najslodszym, najlepszym bobaskiem jakiego w zyciu widzialam. Wlasciwie wszystko, co robi, to jedzenie, spanie i usmiechanie sie 🙂

But the last few days have been fulfilled with worry about our little girl. She started caughing with that really bad chasty caugh and it has been getting worse and worse. We have rubbed her chest with vapour rub and sprayed nasosal into her nostrils but there has not been any improvement so yesterday we finally took her to our doctor. And it turned out that her bronchioles are narrowed and stuck. We were told that in Poland she would be taken to a hospital in her condition but here, in Ireland, they will not admit her until she gets fever, looses apetite or starts suffocating (!!!). As I was told she can develop pneumonia so we should watch her at all times. She got some steroids and syrup and we have to go back to see the doctor on Monday to check if there’s any improvement. So far she has not lost apetite and good mood. Even the doctor was amazed how smiling and calm she was. I told Misi the other day that it seems as if God made mistake and sent us a little angel instead of a baby 😀

Jednak ostatnie dni byly wypelnione zmartwieniem i strachem o naszego maluszka. Kilka dni temu zaczela kaszlec tym okropnym, mokrym kaszlem i sytuacja tylko sie pogarszala. Masowalismy jej klatke piersiowa mietowym zelem i podawalismy spray do noska ale bylo coraz gorzej wiec wczoraj zabralismy ja w koncu do lekarza. Okazalo sie, ze jej oskrzeliki sa zwezone i zatkane. Powiedziano nam, ze w Polsce w jej stanie bylaby w szpitalu ale tu, w Irlandii, nie przyjma jej dopoki nie dostanie goraczki, przestanie jesc albo zacznie sie dusic(!!!). Lekarz powiedzial, ze moze dostac zapalenia pluc wiec nalezy ja pilnie obserwowac. Przepisano jej sterydy i syrop. Dzis mam zadzwonic do lekarza powiadomic czy jej stan sie poprawia a w poniedzialek mamy przyjsc na kontrole. Jak narazie Rosie nie traci apetytu ani dobrego humoru, nawet pan doktor byl zdziwiony jaka jest wciaz usmiechnieta i spokojna. Powiedzialam ostatnio Misiemu, ze Pan Bog musial sie pomylic i zeslal nam malego aniolka zamiast dziecka 😀

So please, if you pray, then pray four Rosie to get better as soon as possible.

Prosze wiec wszystkich, jesli sie modlicie, pomodlcie sie za Rosie by wyzdrowiala jak najszybciej.