Home

Shopping mania

Leave a comment

No i mialam prosto po odstawieniu Anabel do przedszkola leciec do domu gotowac i sie uczyc, a tu przypomnialam sobie, ze podklad mi sie skonczyl wiec trzeba bylo szybciutko leciec do sklepu a potem juz predziutko do domku. No ale gdy podklad juz wybrany,  uswiadomilam sobie, ze przeciez maskara na wyczerpaniu a ze  na wszystkich kosmetykach oferta 3 po 2 mix’n'match no to wiosenna, pieknie rozowa pomadka bedzie za darmo. I juz zakrecalam do kasy gdy zapachy z kacika z perfumami przypomnialy mi, ze przeciez ostatnio zbilam flakonik jedynych moich perfum wiec zeby dwa razy nie chodzic,ulubiony lasocte original do koszyka. Placac, myslalam z podekscytowaniem o swietnych zakupach ale tez powoli sobie uswiadamialam, jaka ja jednak prozna i slaba jestem (choc juz wczesniej cos podejrzewalam ;-) ). Ale co tam, przeciez mamy dzien dziecka :-P .

I was supposed to go straight home a to cook and learn after dropping Anabel off to a playschool but just then I reminded myself that I run out of foundation. So just a quick stop at the chemist and then home. But when I was passing by shelves with cosmetics I realized that my mascara is practically finished too and since there’s 3 for 2 mix’n'match offer than beatifully pink lipstick would be for free. With all that I was walking to a checkout when a smell coming from perfum corner reminded me that I broke a bottle of my only perfum last time and since I would have to buy it sooner or later, lacoste original went straight to my shopping basket.  At the check-out I thought with excitement about the great bargain I did, when slowly I started realizing how vein and weak I am (though I had suspected something arlier ;-) ). But hey, it’s a child’s day today(at least in Poland).

A teraz lece zabierac sie za gulasz wegierski, ktorym zamierzam udobruchac meza po tym, jak zobaczy wyciag z konta :-)

And now I better go to make hungarian goulash which I am about to use to make my husband  to still love me after he sees our bank account statement :-)

Sunny park

Leave a comment

It would be a sin not to spend at least one afternoon in the park this week while the sun is still out and shining. I could take girls more often myself but with such a wild 2-year-old I just wouldn’t risk. I would probably end up loosing prom while running after Anabel or loosing Anabel while looking after Rosie. So we only go when daddy is available ;-)

Byloby grzechem nie spedzic choc jednego popoludnia w parku w tak sloneczny tydzien. Wprawdzie moglabym zabierac dziewczynki czesciej ale z tak nieokielznana dwulatka, wole nie ryzykowac. Zapewne skonczyloby sie to zgubieniem wozka podczas pogoni za Anabel lub zgubieniem Anabel podczas opieki nad Rosie. Wiec do parku chodzimy jedynie gdy tatus jest dostepny ;-)

Coming from a countryside, I know that the park is merely a poor substitute for nature but you know what they say :”When you don’t have what you like…”.  However it was wonderfull lying on grass surrounded by trees, watching children running arround, blowing bubbles and thinking how lucky I am :-)

Sama bedac ze wsi, zdaje sobie sprawe z tego, ze park to jedynie namiastka natury no ale “Jak sie nie ma co sie lubi…”. Towarzyszylo mi jednak cudowne uczucie gdy lezalam na trawie wsrod drzew, ogladajac bawiace sie dzieci, dmuchajac banki mydlane i rozmyslajac nad tym jaka ze mnie szczesciara :-) .

Anabel made me laugh when she found a feather and noticing a flock of doves, decided to give it back to an owner. She run after birds shouting “Chodz!”(come) and “Czekaj!” (wait). She was a bit dissapointed they wouldn’t listen but soon she discovered that chasing birds was a great fun itself.

Anabel rozsmieszala mnie gdy znalazla piorko a zauwazywszy w poblizu sfore golebi, postanowila zwrocic je wlascicielowi. Biegala za ptakami krzyczac “Chodz!” i “Czekaj!”. Byla troszke zawiedziona, ze nie chcialy jej sluchac ale wkrotce odkryla, ze polowanie na golebie to tez swietna zabawa.

In the meantine, Rosie was happy to have a ball all to herself.

Rosie w tym czasie cieszyla sie wylacznoscia na pilke.

And her sister’s sunglasses

No i na okulary sloneczne siostry

But it all stopped to matter when she discovered grass and flowers ,which we had to take out of her mouth all the time from then on.

Ale wszystko to stracilo znaczenie gdy odkryla trawe i kwiatki, ktore musielismy wyciagac z jej buzi przez cala reszte popoludnia.

Anabel also made some new friends

Anabel nawiazala takze nowe znajomosci

and took some time alone ;-)

i poczula potrzebe samotnosci ;-)

What a fun afternoon!

Oby wiecej takich dni!

Surprise!

1 Comment

Few days ago I opened the door to find a big box with our address on it. It came all the way from Austria from Misi’s mom- Olga. We totally didn’t expect it so we were all surprised to get it. Anabel shouted “Present!” and helped me to open it. The box was full of clothes for girls but Anabel was most interested in a dolly that came in the box as well. Dolly is pretty special because she clasps her hands and sings some german song. Anabel turned her on and on and watched her enchanted. Rosie’s first reaction was quite different. One look at the singing and clasping dolly and she burst into tears. With time though she realized dolly wasn’t all that scary after all and so they  became friends too :-)

Kilka dni temu otwrzylam drzwi by znalezc wielkie pudelko zaadresowane do nas. Przybylo az z Austrii od Misiego mamy- Olgi. Zupelnie nie spodziewalismy sie go wiec wszyscy bylismy dosc zaskoczeni. Anabel krzyczala “Present!” i pomagala mi go szybko rozpakowac. Pudelko bylo wypelnione pieknymi ciuszkami dla dziewczynek ale Anabel widziala jedynie lale, ktora przybyla wraz z ciuszkami. Lala jest dosc niezwykla bo samodzielnie klaszcze i spiewa niemiecka piosenke. Anabel wlaczala ja wciaz na nowo i wpatrywala sie oczarowana, podczas gdy pierwsza reakcja Rosie byla zupelnie inna. Samo spojrzenie na spiewajaco-klaszczaca lale i wybuchnela placzem. Dosc szybko jednak okazalo sie, ze lala nie jest taka znowu grozna i w koncu sie zaprzyjaznily :-)

These girls sure love surprises (they have it after mommy ;-) ).

Te dziewczynki z pewnoscia lubia niespodzianki (maja to po mamie ;-) ).

And here’s Anabel presenting one of dresses she got.

A tu Anabel pozuje w jednej z sukienek, ktore otrzymala.

Köszönöm szépen , Olga! Minden ruha gyönyörű.

Summertime

1 Comment

Do you feel it? Smells like summer. Smell of sun, river, sun lotion, blooming trees and flowers fills the air, the sun is grazing longing, naked skin and even though today is like everyday, I can’t release myself from summery- holiday feeling. In sun everything seems better, prettier, easier. In sun the world seems full of possibilities and opportunities. And even thouh other bloggers wrote about spring already long time ago, it seems like spring forgot about us this year but sent summer instead. Even if it’s irish summer, even if only for a short while, it’s here and it makes me happy. Veeery happy :-D

Czujecie? Pachnie latem. Zapach slonca, rzeki, kremu do opalania, kwitnacych drzew i kwiatow unosi sie w powietrzu, slonce muska steskniona, odkryta skore i choc dzis wyglada jak codzien, nie moge wyzwolic sie z urlopowo- wakacyjnego uczucia. W sloncu wszystko wydaje sie lepsze, piekniejsze, latwiejsze. W sloncu swat wydaje sie pelen mozliwosci i okazji. I choc inne bloggerki o wiosnie pisaly juz dawno, o nas w tym roku wiosna jakby zapomniala, ale za to przyslala lato. Nawet jesli irlandzkie, nawet jesli na chwile, to jest i cieszy. Baaardzo :-D

And I’ve been attacked by willingness to redecorate interior, and I have already started a hunt for a flowery dress and I wish I had a garden to plant (perhaps I’ll grow some herbs on my windowsill instead). So much energy and a list full of plans and projects and problems seem somehow smaller.

I juz dopada mnie chec przemeblowywania i dekorowania wnetrz, i juz zaczelam polowanie na kwiecista sukienke i w ziemii by sie z checia podlubalo gdyby byl ogrodek (moze urzadze sobie jego namiastke w postaci parapetowych ziol). Energii tyle i pelna lista planow i projektow a problemy jakby mniejsze ;-) Hej sloneczko, sloneczko!

Last week

Leave a comment

One of my favourite bloggers (www.confessionsofacookbookqueen.com) starts her Friday posts like this:

“This week, I did lots of stuff.

I made food.

I ate food.”

I could start my todays post exactly same.

Jedna z moich ulubionych bloggerek (www.confessionsofacookbookqueen.com) zaczyna swoje piatkowe wpisy:

W tym tygodniu zrobilam wiele rzeczy.

Gotowalam/ pieklam.

Jadlam.

Moj dzisiejszy wpis moglabym zaczac tak samo.

We had quite fun week. We got a visit from Misi’s brother- Oliver, who came all the way from London (with many adventures on the way) to meet with us. Along with him came our first Paddington bear, who was named by Anabel “pirate bear” probably due to his piratelike hat. Uncle Oliver was also pirate because of skull on his t-shirt and many tattoos :-D . I was surprised how both girls loved Oliver straight away. Anabel climbed on his lap, showed him all his toys and wanted to play with him all the time. And Rosie, who is usually rather wary towards strangers, especially men, behaved as if she had known him all her life. Unfortunatelly, uncle Oliver had leave after 2 days but pirate bear stayed to remind us about fun we had together ;-)

To byl taki fajny tydzien. Odwiedzil nasbrat Misiego- Oliver, ktory przyjechal do nas az z Londynu (nie bez przygod ). Wraz z nim przybyl takze nasz pierwszy mis Paddington, ktorego Anabel nazwala “misiem piratem” zapewne ze wzgledu na jego a’lla piracki kapelusz. Wujek Oliver takze zostal piratem poniewaz mial czaszke na koszulce i liczne tatuaze :-D . Zadziwilo mnie jak dziewczynki polubily Olivera od samego poczatku. Anabel siadala mu na kolanach, pokazywala zabawki i chciala sie z nim bawic caly czas. Nawet Rosie, ktora zwykle jest raczej podejrzliwa wobec nieznajomych, zwlaszcza mezczyzn, zachowywala sie  jakby znala go od zawsze. Niestety wujek Oliver musial wracac po dwoch dniach ale mis pirat zostal z nami by nam przypominac o wspolnie spedzonym czasie ;-)

Anabel is still all about princesses. I even heard her speaking through sleep “No tower! Oh no! Princess!” :-)

Just as much as she loves princesses she seems to also love dinosaurs. Yesterday she coloured all her legs with markers and was showing them to Misi saying ” Look! Dinosaur!” :-D

Anabel nadal uwielbia wszystko co ksiezniczkowe. Nawe slyszalam jak mowi przez sen ” Nie wieza! Och nie! Ksiezniczka!” :-)

Rownie bardzo zdaje sie kochac dinozaury. Wczoraj pomalowala cale swoje nogi flamastrami (na szczescie zmywalnymi) i pokazywala je Misiemu mowiac “Patrz! Dinozaur!” :-D

Last week we also:

W ubieglym tygodniu takze:

took a silly photo

zrobilismy glupawe zdjecie

had a bath together

wzielismy wspolna kapiel

I made my first rhubarb cake with meringue and it was delicious, if I say so myself ;-)

upieklam moje pierwsze ciasto rabarbarowe z beza i bylo pyszne ;-)

we saw this from our window

zobaczylismy to z naszego okna

and I got a photo of my home church from my friend from Poland

i dostalam od przyjaciela piekne zdjecia mojego kosciolka w Polsce

It was a great week!

To byl swietny tydzien!

All you need is love

Leave a comment

Dokladnie dzis 29 lat temu moi rodzice powiedzieli sobie “tak” by stac sie jednym cialem. Pomimo czasow, gdzie gdy tylko cos idzie nie po naszej mysli, rezygnuje sie z tego, oni przetrwali razem juz niemal trzy dekady. Gratuluje wam kochani mamo i tato i zycze by wasza milosc nie tylko trwala ale rosla z kazdym dniem i przynosila wam wytchnienie i radosc!

Clever girl!

2 Comments

Anabel talks more and more every day but her language is still quite limited. But two days ago she amazed me with her language as much as her cleverness. After collecting her from creche, we were reading some books on sofa together with Rosie . Anabel found some fruitella in my handbag and had few cubes spread around us on sofa. Rosie, who was sitting on my lap, reached out and grabbed one of them. On noticing that, Anabel started shouting “No Rosie! No yummy! It’s mine! It’s yuky!” . I couldn’t believe that in her cleverness she tried to convince her sister that it’s actually not tasty :-)

Anabel z dnia na dzien mowi coraz wiecej choc jej mowa nadal jest jeszcze dosc ograniczona. Ale ostatnio zaskoczyla mnie nie tylko swoja wypowiedzia ale takze swoim sprytem. Dwa dni temu czytalismy ksiazki na sofie. Anabel odnalazla w mojej torebce fruitelle rozlozyla kilka kostek wokol nas. Rosie, ktora siedziala na moich kolanach wychylila sie i ukradla jedna kostke. Zauwazywszy to, Anabel zaczela krzyczec” “No Rosie! No yummy! It’s mine! It’s yuky!”  (“Nie Rosie! Nie niami! To moje! To jest yuky! (okropne)). Nie moglam uwierzyc, ze w swoim sprycie probowala przekonac siostre, ze fruitella jest niesmaczna :-)

Rosalie Abigail at 7months

Leave a comment

After all that holiday spoiling, Rosalie is back to being her sweet self, well, except maybe for nights. After full 6 months of sleeping all through the nights. she obviously decided that our life with her had been just too easy and now she wakes up few times a night. I am sure that teething and stuck nose can be a cause but knowing it doesn’t make it any easier for us to wake up at night.

Po calym pourlopowym rozpieszczeniu, Rosie wrocila do bycia slodka soba, no poza nocami. Po 6 miesiacach przesypianych nocy stwierdzila, ze nam z nia za lekko i budzi sie teraz nawet kilka razy na noc. Zapewne zabkowanie i obecnie zatkany nosek sa tu znaczacymi faktorami, co jednak wcale nie ulatwia nam nocnego wstawania.

Rosalie has two teeth already- bottom ones. That’s much faster then Anabel, who got her first teeth quite late. Even though she is not the best at it yet, since she discovered sitting position, Rosie is not interested in lieing down any more. It’s only ok when we put her down on a mat near toys and her sister, who she admires. Then she rools on her belly and pushing herself away and on sides she gets practically everywhere she wants to. Usually she “crowls” to Anabel, whose hair or clothes she pulls then. Anabel gets angry and shouts “No Osie!” , Rosie shouts back “Aaaaa!” and Anabel shouts back even lauder. Looks like sisters’ arguments have started already ;-)

Rosalie dorobila sie juz dwoch zabkow- dolnych jedynek. Znacznie wczesniej niz Anabel, ktora zabkowala dosc pozno.  A choc nie jest w tym jeszcze najlepsza, odkad odkryla pozycje siedzaca, lezenie zaczelo ja wyraznie irytowac. Z wyjatkiem tego, gdy polozymy ja na macie na podlodze w bliskiej odleglosci od zabawek i siostry, w ktora nadal jest wpatrzona jak w obrazek. Rosie bowiem przewraca sie na brzuszek i odpychajac sie do tylu i na boki, dociera , dokad tylko chce. Najchetniej “raczkuje” do Anabel, ktora pozniej zaczepia szarpiac za ubranie, rece badz wlosy. Anabel zwykle krzyczy na to “Nie Osie!”, Rosie odkrzykuje jej monosylaba “Aaaaaa!”, na co Anabel odpowiada jeszcze glosniej i tak sie przekrzykuja nawzajem. No i zaczely sie siostrzane klotnie ;-)

Rosie tests everything by putting it into her mouth.Her newest discovery is clapping. She also loves having bath together with Anabel in a bath like big girls do :-D And her favourite toys are singing book about animals, rubber duck and all sorts of spoons.

Rosie naturalnie wszystko testuje wkladajac do buzi. Jej najnowszym odkryciem natomiast jest klaskanie. Uwielbia tez sie kapac z Anabel w wannie, jak na duze dziewczynki przystalo :-D Jej ulubionymi zabawkami sa spiewajaca ksiazeczka o zwierzatkach, gumowa kaczuszka i wszelkiego rodzaju lyzki.

Though she’s still so little, Rosie already has sooo much to say. She often holds mommy’s head with her hands and tells stories:

Choc jest jeszcze malutka, Rosie juz ma niezwykle wiele do powiedzenia. Czesto lapie mame za policzki i opowiada cos zapamietale:

This over 10kg baby has a great apetite. But, as our doctor said, a bit of extra fat can be usefull when it comes to vaccinations on which Rosie almost doesn’t cry at all.

Ten ponad dziesieciokilogramowy bobasek ma ogromny apetyt . Ale jak zauwazyla pani doktor, tluszcz przydaje sie na szczepionkach, przy ktorych Rosie prawie nie placze ;-)

Princess

Leave a comment

It’s started already, princess mania has caught Anabel and now she loves everything “princessy”. She makes me put her pink blankie on her endless number of times a day and she walks around pretending it’s her royal cloak. For quite some time I couldn’t figure out what she meant when she was pointing at her head and saying “crowd, crowd” but then I realized what she was trying to say was “crown” so I made her one and she would stay still for a long time in order not to let it fall of her head :-) Of course I took a photo of her and she liked posing in her crown so much that then every time she saw me trying to take a photo of Rosie, she would put on her crown and jump next to or in front of her to be in the picture :-D

No i juz sie zaczelo, “ksiezniczkowa” mania dopadla Anabel i teraz kocha wszystko “ksiezniczkowe”. Kaze mi zakladac na jej ramiona rozowy kocyk i udaje, ze to jej ksiazeca peleryna. Przez jakis czas nie moglam sie domyslic co miala na mysli wskazujac swoja glowe i mowiac “crowd, crowd” (pol: tlum) ale w koncu rozszyfrowalam, ze chodzilo o “crown”, czylo korone wiec zrobilam jej jedna na predce z zoltego papieru i przez dlugi czas starala sie nie ruszac by korona nie spadla z jej glowy :-) Oczywiscie pobieglam po aparat by sfotografowac moja mala ksiezniczke i pozowanie spodobalo jej sie do tego stopnia, ze pozniej za kazdym razem gdy probowalam zrobic zdjecvie Rosie, Anabel zakladala korone i krzyczac “princess” (ksiezniczka) wskakiwala w kadr :-D

What’s that on your head, sis?

Look at me now!

Not only a crown makes you royalty. After all what is a princess without high heels? :-)

Christening

Leave a comment

We came back from Poland already two weeks ago and I haven’t written anything yet nor have I shared any photo.  As to our holidays, they didn’t go as we planned mostly due to the horrible weather and a virus of digestive truct that all my family got while we were there. I was soooo happy that me and girls were spared but almost as soon as we came back to Ireland Anabel got it and as a result we spent 2 days at the hospital. And a day later it got me as well. We’re still not perfectly well but getting there ;-)

Z Polski wrocilismy juz 2 tygodnie temu a ja jeszcze nic nie napisalam ani nie wrzucilam zadnej fotki. Sam urlop nie udal sie tak bardzo, glownie ze wzgledu na pogode i wirusa przewodu pokarmowego, ktorego zlapala cala moja rodzina podczas naszego tam pobytu. Cieszylam sie bardzo, ze mnie i dziewczynki ominal ale niemal zaraz po powrocie do Irlandii  dopadl Anabel i w rezultacie spedzilismy 2 dni w szpitalu. A dzien pozniej zachorowalam i ja. Nadal dochodzimy do siebie.

On 31st of March we christened Rosalie Abigail. It was wonderfull to meet all my family at once but Anabel had the biggest tantrum ever and did not let us enjoy the party much :-( Don’t be fooled by this photo ;-)

31-szego Marca ochrzcilismy Rosalie Abigail. Super bylo spotkac cala moja najblizsza rodzine naraz ale Anabel swoimi humorami nie pozwolila nam sie nacieszyc impreza :-( Nie dajcie sie zwiesc tej fotografii ;-)

Among angels:

 

Girls got totally spoiled from all the attention they got in Poland. Even Rosie Abi, who by then was an angel, started waking up at night and demanded to be on somebody’s lap all the time(all grandparents’ fault ;-) ). So for the first few days after coming back to Ireland I was training her to play alone in a swing or cot. It was pretty tough on all of us because most of days she just cried and screamed but now it’s sooo much better.

Dziewczynki sa juz zupelnie rozpieszczone od calej uwagi, jaka dostaly w Polsce. Nawet Rosie Abi, ktora wczesniej byla prawdziwym aniolkiem, zaczela budzic sie w nocy i oczekiwala bycia noszona przez kogos przez caly czas (wszystko wina dziadkow ;-) ). Wiec przez kilka pierwszych dni po powrocie do Irlandii trenowalam ja do samotnej zabawy w bujaku i lozeczku, co bylo dosc trudne dla nas wszystkich poniewaz wiekszosc tych dni Rosie przeplakala i przekrzyczala. Ale za to teraz jest duuuzo lepiej.

While still in Poland, Misi and I got to spend almost two full days in Wroclaw just on our own. Those were great days!

Jeszcze w Polsce udalo nam sie spedzic niemal dwa pelne dni we Wroclawiu, tylko we dwoje. To byly piekne dni!

 

 

Older Entries

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.